Wiosną 1941 r. przy ulicy Leśnej w Pionkach, niedaleko „Cegielni” Niemcy utworzyli getto, ogrodzone drutem kolczastym. Teren przeznaczono dla Żydów, którzy odtąd mieszkać mieli w domach prywatnych i drewnianych barakach. Pozbawieni swoich warsztatów pracy i wszelkich cennych przedmiotów Żydzi zmuszani byli do wykonywania darmowych prac porządkowych na terenie Pionek. W getcie panował głód, nie było opieki lekarskiej i sanitarnej, a Niemcy obchodzili się z Żydami bardzo brutalnie. Latem 1942 r. zdrowych do pracy mieszkańców getta przeniesiono do obozu pracy na terenie byłej Państwowej Wytwórni Prochu. Getto zlikwidowano, a większość przebywających w nim dotąd Żydów przeniesiono do Zwolenia.

Obóz w pionkowskiej Wytwórni składał się z dwóch oddzielnych części: obozu męskiego, mieszczącego się w budynkach Wydziału Materiałów Kruszących i obozu żeńskiego, który zajmował budynki Fabryki Prochu Czarnego. Cały obóz otoczony był drutem kolczastym. Więźniowie zajmowali trzy baraki drewniane, w których w okresie początkowym zakwaterowanych było ok. 100 Żydów z Radomia, Gniewoszowa i Jedlni. Po przyjeździe do obozu więźniowie oddawali posiadane pieniądze i kosztowności Niemcom, następnie kierowani byli do prowizorycznych łaźni z zimną i gorącą wodą. Dopiero potem trafiali do baraków. Dostawali drelichowe ubrania, a następnie rozdzielani byli na różne stanowiska pracy na 3 zmiany.

Wiadomość o wybuchu powstania w getcie warszawskim Żydzi w Wytwórni przyjęli chłodno. Nie wierzyli, że ono zmieni ich sytuację na lepszą. Raczej przeciwnie, zaszkodzi. W pierwszej połowie 1944 w obozie przebywało już co najmniej 3400 Żydów. Warunki życia w obozie naznaczone były głodem, chorobami i bardzo wysoką śmiertelnością. Kąpiel odbywano raz w tygodniu, a próby jej uniknięcia oznaczały zabranie tygodniowego przydziału żywności. W przepełnionych barakach sypiano na wąskich pryczach, pracowano ciężko przy produkcji prochu, a racje żywnościowe obejmowały jedynie ¼ bochenka chleba, niewielką ilość cukru lub buraków i kawę zbożową. Specjalnie wydzielona żydowska kuchnia rozdzielała chochlę zupy- lury i kawałek chleba. Zamiast misek każdy miał pudełko po konserwie, które stale nosił ze sobą. Od 1 kwietnia 1944r. władzę nad pionkowskim obozem przejęła formacja SS, a on sam został przekształcony w obóz koncentracyjny. Sytuacja więźniów znacznie się pogorszyła. Normy pracy zostały podniesione do 16 godzin dziennie. Często też zmuszano więźniów do załadunków i wyładunków wagonów poza obowiązującymi godzinami pracy. Za niestawienie się do pracy groziła kara śmierci. Żydzi ponosili śmierć także na skutek pożarów i wypadków przy materiałach wybuchowych, ale ginęli również pobici przez Niemców za kradzieże, próby ucieczki z obozu, czy bez żadnej przyczyny, po prostu dla samej przyjemności bicia. Żydzi podejmowali próby ucieczki z obozu. Złapani uciekinierzy byli wieszani. Wiosną 1944 r. wycięto drzewa i krzewy wokół obozu w pasie szerokości 7 metrów, celem zwiększenia widoczności i uniemożliwienia ucieczki Żydom. Latem 1944r. Niemcy zlikwidowali obóz. Pozostało tylko 250-300 więźniów najbardziej przydatnych do demontażu maszyn i załadunku ich na wagony. Pozostali więźniowie zostali wywiezieni do Oświęcimia.